Mam mętlik w głowie, dosłownie. Nie mogę zapomnieć, o tym spacerze z Maksem. Przecież mam Wiktora, mojego Wiktora. A Maks mi się zwala na głowę i obciąża mnie jego osobą. Chociaż, nie protestowałam jak mnie przytulał, może wyobraża sobie coś więcej niż tylko nasza przyjaźń?
W szkole i na podwórku wszyscy patrzą się na mnie jakbym była jakimś kosmitą. Przecież jestem normalna, tak jak oni prawda?
- Co oni wszyscy cięci na mnie? -zapytałam podchodząc do Wery która bujała się na huśtawce.
- Wszyscy sądzą, że odbiłaś Monice Maksa - powiedziała Wera schodząc z huśtawki.
- Że, ja, ja od-odbiłam Monice Ma-maksa? - zapytałam zaskoczona. - To nie prawda!
- Każdy sądzi, że go jej odbiłaś, przykro mi Lilka ale tak jest - powiedziała Wera łapiąc mnie za rękę.
- Ale to nie prawda! - krzyknęłam i zwróciłam na siebie uwagę pani Marii z parteru, która właśnie szła z Bambrem na dwór.
- Co nie prawda? - zapytała Baśka podchodząc do nas.
- Słyszałaś? - zapytałam.
- Tak, podobnie jak całe podwórko.
- No to pięknie - powiedziałam zesmutniała.
- Nie martw się, wszystko się jakoś ułoży - powiedziała Baśka klapiąc mnie po plecach.
- Tak, łatwo Ci mówić. Ty nie masz takich problemów jak ja! Ja mam dwóch chłopaków na głowie.
- Ale którego kochasz? - zadała mi pytanie Wera.
- Ja... ja... nie... nie...wiem. Ja ja nie kocham Maksa, jeśli oto Ci chodzi! - zapewniłam ją.
Wera i Baśka patrzały na mnie jak na debilkę.
- Nie! Nie kocham go! Jasne?! - krzyknęłam do Baśki i Wery aż Wojtek, Paweł i Marcin, którzy siedzieli w piaskownicy się na mnie spojrzeli.
- Serio? - zapytały jednocześnie.
- Tak, serio! A teraz przepraszam, muszę iść do Moniki. Cześć! - palnęłam i poszłam. Co jest grane w moim popapranym świecie? Co?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz